wojtekwojtczak

Estetyka jutra w obiektywie i kadrze.

Wiadomość

Oświetlenie solarne do ogrodu: 8 modeli, które faktycznie działają

Żarówka za darmo? Jasne — tylko najpierw trzeba ją wyciągnąć z brytyjskiego testu redakcyjnego i przesiać przez sito polskiego podwórka.

Oświetlenie solarne do ogrodu: 8 modeli, które faktycznie działają

Portal AOL.ca opublikował zestawienie ośmiu lamp solarnych do ogrodu, w którym redakcja The Independent rozprawia się z mitem „darmowego światła" — i robi to z zaskakująco trzeźwym okiem.

Przyznam bez bicia: na planie plenerowym widziałem już wszystko. Lampy solarne, które miały być bezobsługowe, po pierwszej nocy padały jak muchy. Te, które miały świecić do rana, ledwo doczołgały się do północy. Więc kiedy czytam, że EGLO Pantete za 49 funtów potrafi rzucić 830 lumenów na jakieś czterdzieści centymetrów — wierzę dopiero, gdy zobaczę to w deszczu i we mgle.

Co naprawdę mówi test

Zestawienie z AOL.ca nie jest laurką. Autorzy od razu tną: folia ochronna na panelu, którą producenci zostawiają na czas transportu, musi zniknąć, bo inaczej ogniwo nie łapie światła. Osiem godzin słońca teoretycznie wystarczy na dwanaście godzin świecenia — ale to teoria pisana w kalifornijskim słońcu, nie w Sopocie w październiku.

Wybór redakcji padł na kilka konkretów. Najlepsza ogólnie: lampa-szpic EGLO Pantete za 49 funtów, dająca solidne 830 lumenów. Budżetowa: wierzbowe lampki Habitat za 10 funtów. Dla tych, którzy chcą przenieść salon pod chmurkę — rattanowa lampa podłogowa Habitat za 40. Do ochrony posesji bez kabli — Eufy solar wall light cam za 99. Na festiwalowy klimat — girlanda Lights4Fun za niespełna 16. Ceny brytyjskie, ale proporcje między nimi mówią wszystko: za trzy razy więcej lumenów płacisz sześć razy więcej.

Jedna uwaga praktyka wbita w tekst mnie rozbawiła: wbite w suchą, twardą glebę szpice lamp autor ratował wężem ogrodowym, żeby w ogóle dało się je wcisnąć. Pisze, że chciałby śrubokręt zamiast klasycznego grotu — bo ten się ślizga. Kto mocował stake light w glinie po suszy, ten wie dokładnie, o czym mowa. Na marginesie: pierwsze ogniwo fotowoltaiczne złożył w 1883 roku Amerykanin Charles Fritts, pokrywając selen cienką warstwą złota i kładąc to na dachu w Nowym Jorku. Wydajność — około jednego procenta. Miejmy to na uwadze, zanim powiemy, że technologia „już dojrzała".

Amazon pod lupą

Drugi materiał, z Daily Express, przygląda się jednemu konkretowi: girlandom Ollny Solar za 19,99 funta — osiem metrów, szesnaście żarówek G50, akumulator 1800 mAh. Sklep wskazuje ją jako „Amazon's Choice", ponad osiemset sztuk sprzedanych w miesiącu, średnia ocena 4,7 na 5. Ładowanie solarne trwa od sześciu do ośmiu godzin, USB od czterech do pięciu, a na pełnym akumulatorze lampka świeci od ośmiu do dziesięciu godzin. Jest i pilot na podczerwień z pięcioma metrami zasięgu, osiem trybów świecenia, trzy timery, cztery poziomy jasności.

Redakcja zebrała głosy kupujących i streściła je po swojemu. Jedni zachwalają, że kupili cztery komplety i ogród kompletnie się odmienił; inni psioczą na wadliwy pilot albo na to, że lina zajmuje pół długości, a żarówek jest raptem kilka na cały sznur. Znam ten rozkład — pierwszy tydzień euforia, trzeci miesiąc pretensje do pilota. Remote zawsze pada pierwszy.

Dla porównania Express wspomina jeszcze dwie alternatywy: Argos Home Dancing Flame Solar za 20 funtów (złote obudowy, efekt płomyka) i Valiant Outdoor Garden String Lights 12,5 metra za 14,99 z Debenhams.

Co z tego dla nas

Brytyjskie ceny trzeba przeliczyć, ale logika zakupu zostaje ta sama. Solar to kompromis: darmowa energia w zamian za kaprys pogody, spadek jasności po roku i plastik, który po dwóch sezonach zaczyna żółknąć. Jeśli planujesz oświetlić ścieżkę albo jedno rabatowe drzewko — stake light za kilkadziesiąt złotych ma sens, bo strata przy awarii jest niewielka. Jeśli chcesz mieć girlandę nad tarasem na cały sezon — szukaj modeli z podwójnym ładowaniem, bo USB w roli backupu ratuje cię w październiku, kiedy słońca nie ma od tygodnia.

I jedna żelazna zasada z planu: panel czyść co tydzień, bo kurz, liście i ptasie odchody potrafią zjeść trzydzieści procent wydajności. Solar lubi czystość i cierpi w brudzie. Dokładnie tak samo jak reżyser światła, który po dwóch dniach bez przeglądu sprzętu zaczyna szukać awarii tam, gdzie jej nie ma.