wojtekwojtczak

Estetyka jutra w obiektywie i kadrze.

Wiadomość

Jak za pomocą światła stworzyć bajkowy ogród w stylu Ruby Wax

Według magazynu Woman & Home, bohaterem ogrodu po zmroku może być iluzja głębi, a nie kolejna lampa.

Jak za pomocą światła stworzyć bajkowy ogród w stylu Ruby Wax

Komik i pisarka Ruby Wax z niewielkiego zakątka swojego ogrodu w Notting Hill zrobiła własny bajkowy las, opierając efekt na odpowiednio rozłożonym świetle. W materiale najważniejsze są relacje między roślinami, koronami drzew i strefą wypoczynku, a nie sama liczba punktów świetlnych. Ogród po zmroku można powiększyć wzrokowo, zamiast od razu brać się za przebudowę.

Głębia zamiast metrażu

Ruby Wax nie kopiowała wielkiego krajobrazu jeden do jednego. Inspiracją był 42 Acres w Somerset — miejsce opisane w materiale jako starodrzew, dzikie łąki, woda i dzika przyroda. W swoim ogrodzie stworzyła pomniejszoną wersję takiego nastroju.

I tu zaczyna się sedno: niewielka działka nie musi udawać rezerwatu, żeby wyglądać jak bardziej pojemna. Odpowiednie rozmieszczenie światła może sprawić, że mały taras wyda się większy, a jednocześnie zyska leśny charakter. Z punktu widzenia aranżacji chodzi więc o walkę z cieniem i o budowanie wrażenia odległości, a nie tylko o samo rozjaśnienie terenu.

Światło poukładane warstwami

W ogrodzie Ruby Wax kluczowe jest połączenie różnych barw, rozmiarów żarówek i miejsc, w których pojawia się światło. W koronach drzew zawisły pionowo girlandy, tworząc iluzję głębi i sprawiając, że przestrzeń wydaje się większa, niż jest w rzeczywistości. Trudno wtedy ocenić, gdzie faktycznie kończy się ogród — i o to właśnie chodzi.

Nad strefą siedzenia umieszczono ciepłe żarówki. Ich złocisty odcień ma dawać miękkie światło od góry, bez olśnienia. Dalej pojawiają się przyciemnione latarnie, dzięki którym ogród zyskuje kolejne warstwy i wydaje się bardziej rozległy. Za kutą ławką światła schowane pod liśćmi powiększają cienie, przez co rośliny wyglądają na większe i bardziej otaczające.

To nie jest równe zalanie całej przestrzeni jednym strumieniem. W materiale pojawia się określenie oświetlenia inspirowanego przyrodą: blask powinien miękko przenikać przez liście, podkreślając ich fakturę, kształt gałęzi i zielone zakątki. Claire Anstey, odpowiedzialna za zakupy oświetlenia w Heal’s, wcześniej wyjaśniała Woman & Home, że takie światło zaprasza do pozostania na zewnątrz po zachodzie słońca, a ciepły ton żarówek tworzy złocisty, przytulny nastrój.

Co przenieść do własnego ogrodu

Opis aranżacji nie jest gotową instrukcją podłączenia konkretnej instalacji. To raczej zestaw decyzji kompozycyjnych: gdzie światło ma znaleźć się blisko człowieka, gdzie powinno zejść na dalszy plan, a co warto podkreślić w roślinach. Przy siedzisku sprawdzi się opisany układ ciepłych żarówek nad głową, który daje miękkie światło bez olśnienia. W dalszej części ogrodu można postawić na słabsze, bardziej rozproszone akcenty, zamiast próbować rozjaśnić wszystko jednym blaskiem.

Warto też spojrzeć w korony drzew i pod liście. Pionowe girlandy oraz światła ukryte w zieleni zmieniają nie tylko widoczność, lecz także skalę ogrodu. Rośliny nie są tutaj przypadkowym dodatkiem do opraw — ich ustawienie współpracuje z oświetleniem, wydobywając z niego kolejne warstwy.

Materiał nie podaje konkretnych modeli lamp ani parametrów technicznych, więc nie należy traktować go jako specyfikacji zakupowej. Nie warto szukać jednej magicznej oprawy, która sama zrobi z ogródka las. Najpierw trzeba poukładać światło, a potem zobaczyć, gdzie po zmroku naprawdę zaczyna się cień. Na planie zwykle właśnie ta ostatnia robota ratuje cały efekt.