Zwycięzcy Livingetc Style Awards 2026: oświetlenie z charakterem
Livingetc ogłosił zwycięzców Style Awards 2026 w kategorii oświetlenia — jak donosi brytyjski magazyn wnętrzarski, jurorów połączyło jedno: szukali ciepła i osobowości, zamiast kolejnego designerskiego pozy.

Niby nic odkrywczego, ale gdybyście widzieli, co zwykle wygrywa w takich plebiscytach, zrozumielibyście, czemu akurat te cztery propozycje dają do myślenia — także tym z nas, którzy na co dzień walczą z żywiołem na zewnątrz.
Co weszło na podium i czemu mnie to nie ruszyło z miejsca
Na górze listy ląduje współpraca Original BTC z Buchanan Studio — dmuchane szkło z organicznym wirem, który podświetlony zaczyna żyć od środka. Redaktorka Pip Rich wprost mówi, że kinkiet to jej faworyt, bo po włączeniu zaczyna „wirować". Drugie miejsce to Bert Frank i kolekcja Sablier — lite mosiądze, matowe szkło, kształt tunelu, który ma prowadzić światło żarówki w tak zwaną „cichą elegancję". Trzecia pozycja to amberowa lampa o marmurkowatej powierzchni — typowy high-street, który ma rozświetlić najnudniejszy kąt salonu. Czwarte, Pastello, to zupełnie inny kaliber: ceramika i szkło w kolorach rodem z melaminowych serwisów z lat pięćdziesiątych, które według redaktora Hugh Metcalfa „wyciągają łazienkę poza czystą użytkowość". Wszystkie cztery łączy jedno — jurorzy postawili na rzemiosło i ciepło, nie na świecącą instalację artystyczną.
Czemu nas to obchodzi, skoro to lampy do salonu
Tu zaczyna się robić ciekawie, bo przekład tych samych zasad na ogród daje zaskakująco dużo. Materiały, które zachwyciły jury — lite mosiądze, szkło z organicznymi wzorami, ceramika — to wszystko historie o tym, jak światło ma pracować z fakturą, nie przeciw niej. W plenerze nie postawisz delikatnego szklanego wiru na altance bez dachu, bo pierwsza większa ulewa zrobi z niego prowizorkę. Ale idea zostaje: lampa ma być obiektem rzeźbiarskim nawet wyłączona, a ciepła temperatura barwowa — ta z okolic 2700–3000 kelwinów — w ogrodzie pozostaje jedynym rozsądnym wyborem, chyba że ktoś lubi zalewać taras zimnym, szpitalnym światłem i udawać, że to design. Mosiądz w plenerze patynuje z klasą, mleczne szkło łagodzi ostre diody LED, a bursztyn wieczorem komponuje się z ogniskiem, zamiast z nim konkurować.
Zanim rzucisz się na zamówienie
Kilka rzeczy do zmierzenia — i to dosłownie. Pierwsza: klasa szczelności. Te propozycje są projektowane do wnętrz, więc IP44 to będzie górna granica, jeśli w ogóle. Druga: ciepłe, bursztynowe światło pięknie wygląda w salonie, ale na ścieżce ogrodowej oznacza, że widzisz trzy metry przed siebie i tyle. Trzecia sprawa to montaż — kinkiet na ścianie altany, która drży od wiatru, to zaproszenie do awarii w ciągu jednego sezonu. Czwarta — kasa. Kolekcje od Original BTC czy Bert Frank to nie pozycje z marketu, tylko rzemieślnicze realizacje z Wysp, liczone w setkach funtów. Jeśli szukasz czegoś tańszego, Yahoo Life UK donosi o innym kierunku — według tytułu materiału to przegląd zewnętrznych opraw z Harbor Freight od ośmiu dolarów w górę. To zupełnie inna liga, ale na działce rekreacyjnej też się sprawdzi, jeśli nie oczekujesz, że lampa zostanie gwiazdą wieczoru. Końcowy wniosek jest taki, jaki bywa na każdym planie: dobre światło to nie konkretny produkt, tylko kompromis między tym, co chcesz pokazać, a tym, co żywioł ci pozwoli zostawić na zewnątrz.