wojtekwojtczak

Estetyka jutra w obiektywie i kadrze.

Wiadomość

Solarne girlandy z Walmartu: czy tanie oświetlenie faktycznie odmieni Twój taras?

Walmart wprowadził do oferty solarne girlandy ogrodowe z kulkami, które według shopping.yahoo.com mają zamienić taras w "magiczną oazę".

Solarne girlandy z Walmartu: czy tanie oświetlenie faktycznie odmieni Twój taras?

Brzmi to jak klasyczny chwyt marketingowy, ale specyfikacja oświetleniowa wygląda na tyle sensownie, że warto się przyjrzeć, co faktycznie dostajemy za te pieniądze. Jako ktoś, kto niejednokrotnie walczył ze światłem w plenerze — w deszczu, mgle i błocie — podchodzę do takich produktów z rezerwą, ale i ciekawością.

Co kryje się za marketingową nazwą

Produkt to LED Decoration's Solution Globe Solar String Lights — sto kulek z teksturą bąbelkową, rozstawionych co dwa cale na sznurze o długości pięćdziesięciu sześciu stóp. Do wyboru trzy warianty: biały, ciepły biały oraz wielokolorowy w odcieniach niebieskiego, zielonego, czerwonego i żółtego. Źródło podkreśla, że do przytulnej atmosfery najlepiej sprawdzi się wersja ciepła, a dla bardziej wyrazistego efektu — biała. Girlanda oferuje osiem trybów świecenia, od stałego po migotanie, oraz funkcję pamięci ostatniego ustawienia, co w praktyce oznacza, że po zmroku automatycznie wraca do konfiguracji z poprzedniego wieczoru. Całość zasila panel solarny z płytką mocującą i szpikulcem do wbicia w grunt, a czujnik zmierzchu sam uruchamia światło, gdy tylko się ściemni. Cena? Aktualnie osiemnaście lub dziewiętnaście dolarów zamiast standardowych dwudziestu do dwudziestu pięciu.

Gdzie kończy się teoria, a zaczyna prowizorka

I tu dochodzimy do miejsca, w którym moja branżowa paranoja dostaje pożywki. Producent deklaruje klasę szczelności IP65, czyli pyłoszczelność i odporność na strumienie wody. Na papierze wygląda to nieźle — deszcz i śnieg oficjalnie nie straszne. Ale po latach pracy z tanimi panelami solarnymi na planach zdjęciowych wiem jedno: klasa szczelności z pudełka to jedno, a pierwsza polska zima to drugie. Zanim powieszisz to na pergoli, policz sezon na dwa, nie na pięć.

Kupujący na portalu opisywali te lampki jako urocze i chwalili ich zdolność do tworzenia nastroju na zewnątrz. Sto kulek na pięćdziesięciu sześciu stopach to przyzwoite pokrycie — wystarczy na altanę, pergolę, a nawet na rozłożyste drzewo w ogrodzie, jeśli zależy ci na delikatnym zalewaniu światłem, a nie na pełnym oświetleniu roboczym. Kuleczki mają teksturę bąbelkową, co daje ciekawy efekt światłocienia — to detal, który odróżnia ten produkt od setek podobnych gładkich lampek. Na planie filmowym taka faktura to złoto, bo rozprasza światło i łamie twarde kontury. W ogrodzie będzie podobnie — mniej ostrych punktów, więcej miękkiego blasku.

Co odpuścić, a na co uważać

Problem zaczyna się tam, gdzie panel solarny nie dostaje wystarczająco dużo słońca. W naszym klimacie jesienią i zimą dni są krótkie, a kąt padania promieni nie sprzyja ładowaniu. Jeśli planujesz montaż pod markizą, w cieniu drzew albo od strony północnej, będziesz miał do czynienia z klasycznym kompromisem — światło będzie działać, ale krócej i słabiej. W takim układzie szukaj modelu z panelem na dłuższym kablu, który postawisz tam, gdzie słońca jest więcej. Miej też świadomość, że żarówki są rozmieszczone co dwa cale — to gęsto, daje ładny, ciągły sznur światła, ale jednocześnie oznacza sporo plastikowych elementów narażonych na wilgoć i mróz. To nie jest produkt na lata, to produkt na sezon lub dwa.

Jeśli szukasz niedrogiego, łatwego w montażu oświetlenia nastrojowego na wieczory od wiosny do wczesnej jesieni — rozsądny wybór. Traktuj go jednak z dystansem i nie oczekuj cudów po pierwszej zimie. Solar wciąż pozostaje kompromisem, nie rewolucją, ale ten kompromis akurat wygląda przyzwoicie.