wojtekwojtczak

Estetyka jutra w obiektywie i kadrze.

Wiadomość

Letnia kuchnia na tarasie: jak urządzić funkcjonalną strefę gotowania w ogrodzie

donosi Lazienkarium.pl, fala drugich kuchni przenosi się z domu na taras i do ogrodu — gril, piec, zlew, czasem prowizoryczny kącik do przetworów. Inspiracja rodem z południowych krajów Europy plus nasz klimat, który potrafi zaskoczyć w środku lipca.

Letnia kuchnia na tarasie: jak urządzić funkcjonalną strefę gotowania w ogrodzie

Zanim ktoś zacznie rozkładać blat pod gołym niebem, warto pamiętać o kilku rzeczach, które na plenerze uczymy się na własnych błędach.

Trójkąt roboczy i cień, którego nikt nie zaplanował

Klasyczny trójkąt — palenisko, blat, zlew — działa tak samo w kuchni i pod chmurką. Problem w tym, że na zewnątrz dochodzi czwarty wierzchołek: zadaszenie albo porządny kawałek cienia. Bez tego w lipcu smażymy w pełnym słońcu i tłumaczymy rodzinie, że „taki sezon". Źródło podpowiada układ oparty na trójkącie roboczym, elastycznie dopasowanym do wielkości tarasu — sprawdza się to nawet na trzy metry kwadratowe, jeśli tylko zachowamy minimalne dystanse między strefami i czytelnie rozdzielimy stronę brudną od czystej. Blat oraz stanowisko do gotowania najlepiej ustawić tam, gdzie w południe jest cień, albo dorzucić markizę, pergolę, cokolwiek, co odetnie nas od pełnego operowania.

Materiały na cały rok, a nie na jeden sezon

Tu kończy się prowizorka z działki, a zaczyna prawdziwy kompromis z budżetem. Lazienkarium.pl wymienia płytki wielkoformatowe, konglomeraty, spieki kwarcowe i impregnowane drewno — wszystkie muszą wytrzymać deszcz, promieniowanie UV i skoki temperatury, plus tłusty odcisk palca po burgerze. Na planie zdążyłem zobaczyć, jak „ładny blat" po jednym sezonie wyglądał jak po przejściu frontu, i to był blat za któregoś tysiąca. Jeśli kuchnia ma zostać na tarasie przez cały rok, taniej od razu wybrać coś z klasą antypoślizgową, niż za rok wymieniać cały moduł.

Światło, bo po zmroku też trzeba coś zjeść

I tu dochodzimy do sedna, bo druga kuchnia bez światła to w praktyce kuchnia działająca do siódmej po południu. Wieczorem przy grillu potrzebujemy dwóch rzeczy: ogólnego, miękkiego doświetlenia strefy roboczej i punktowego nad blatem — bez tego kroimy pomidora na czuja i zgadujemy, czy mięso już doszło. Najgorzej działa jeden reflektor z boku, bo daje piękne cienie, dramatyczny nóż na desce i zerową kontrolę nad tym, co ląduje na patelni. Warto poprowadzić osobne obwody, postawić na oprawy odporne na warunki atmosferyczne, a ciepłą barwę zostawić dla strefy jadalnej — nic tak nie zabija apetytu jak światło, w którym domownicy wyglądają jak na izbie przyjęć.

Na koniec jedno zastrzeżenie — Kobieta Onet sygnalizuje, że niektóre ogrodowe decyzje mają poważniejsze skutki, niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Nim wbije się pierwszy hak, warto sprawdzić, co wolno na własnym tarasie, a co lepiej zostawić sobie na spokojne niedzielne czytanie regulaminu.