Jak trendy wnętrzarskie IKEA na drugą połowę 2026 roku zmienią nasze domy i ogrody
No i proszę, wielki brat z krainy flat-packów wypuścił na światło dzienne coś, co nazywa „Design Trendbookiem". Ponoć kwartalnik. Ponoć wyznacza trendy na drugą połowę 2026. Jasne.

Jakby branża potrzebowała kolejnego atlasu chmur, podczas gdy na dole leje się woda, a kable leżą w błocie. Ale dobra, sprawdźmy, co tam w tym trendbooku siedzi i co z tego wynika dla nas, którzy muszą te designerskie wizje przetransponować na realne, a nie renderowane przestrzenie.
Nowy kwartalnik starej firmy
Z raportu dlaLejdis.pl wynika, że IKEA wskazuje cztery główne kierunki. Po pierwsze, multizmysłowość. Koniec z tyranią samego obrazu. Teraz liczy się faktura drewna pod ręką, zapach pościeli i cisza. Brzmi pięknie na papierze. W praktyce oznacza to, że nasze projekty oświetlenia ogrodowego nie mogą być już tylko zestawem punktów świetlnych. Trzeba myśleć o tym, jak światło pada na korę drzewa, jak podkreśla teksturę kamienia, jak współgra z odgłosami nocy – czyli o wszystkim tym, czego nie da się zmierzyć luxomierzem, a co buduje nastrój. I tu zaczyna się walka z cieniem, dosłownie i w przenośni, bo taki „multizmysłowy" efekt to suma kompromisów między mocą źródła, kątem padania i lokalnym bałaganem w roślinności.
Dyskretny luksus i nostalgia w zestawach
Drugim trendem jest „dyskretny luksus", czyli trwałość i autentyczność zamiast pokazowości. IKEA namawia do przedmiotów, które zostaną z nami na lata. To akurat dobra wiadomość dla tych, co mają dość corocznej wymiany chińskich lampek solarnych po pierwszym silniejszym deszczu. Ale uwaga: trwałość w katalogu to jedno, a trwałość w kontakcie z polską zimą i wilgocią to drugie. Będzie trzeba jeszcze uważniej dobierać materiały i patrzeć na IP. Trzeci nurt to nostalgia – estetyka lat 80. i 90. wraca w nowej odsłonie. Dla nas to sygnał, że klienci mogą pytać o ciepłe, żółtawe światło, o lampy o prostych, nieco topornych formach, które kojarzą się z latem na działce u dziadków. Prowizorka, która kiedyś działała, teraz staje się świadomym wyborem. Czwartym, łączącym wszystko motywem jest soczysta zieleń – kolor przewodni i symbol życia bliżej natury. To nie tylko kwestia sadzenia roślin, ale i takiego oświetlania, które eksponuje tę zieleń po zmroku, a nie ją wypala.
Komfort nie przyjdzie sam z siebie
Na koniec cytat od Jarosława Pietrzaka z IKEA: „Żyjemy w świecie, który zmienia się szybciej niż kiedykolwiek. Zmieniają się nasze potrzeby, codzienne rytuały". No to się zgadza. I te zmienione potrzeby oznaczają, że klient chce na zewnątrz tego samego co wewnątrz – komfortu i elastyczności. Chce ogrodu, który jest przedłużeniem salonu, a nie osobną, ciemną strefą. To nas, ludzi od światła, stawia pod ścianą. Bo zarządzanie taką „multizmysłową", nostalgiczną i zieloną przestrzenią to godzenie ognia z wodą. Trzeba będzie gasić pożary, czyli łączyć dekoracyjne, ciepłe światło nawiązujące do lat 90. z nowoczesnymi, energooszczędnymi rozwiązaniami, które nie zasną po dwóch sezonach. IKEA dała mapę kierunków, ale jak zwykle robotę na błotnistym froncie, z kablami w ręku i prognozą deszczu na telefonie, zostawiła nam. A to dopiero początek drugiej połowy 2026. Zapowiada się ciekawy sezon.