wojtekwojtczak

Estetyka jutra w obiektywie i kadrze.

Wiadomość

Jak mądrze oświetlić balkon i taras, by lampy przetrwały każdą ulewę

Kurier Ostrowski słusznie zaznacza, że producent wie lepiej niż sprzedawca na targowisku – wystarczy sprawdzić kartę produktu, zanim przytwierdzimy sprzęt do ściany albo wbijemy go w donicę.

Jak mądrze oświetlić balkon i taras, by lampy przetrwały każdą ulewę

Ostrowski dorzucił właśnie do sieci kolejny poradnik o oświetleniu balkonów i tarasów, w którym przewija się to, co każdy człowiek odpowiedzialny za światło na zewnątrz powinien wiedzieć od pierwszego dnia: bez sensu walczyć z wodą, jeśli oprawa nie jest do tego stworzona. Zanim ktokolwiek kupi pierwszą girlandę albo solar, niech zajrzy w specyfikację IP – to nie jest marketingowa ściema, tylko jedyny parametr, który mówi, czy lampa przeżyje pierwszą ulewę, czy skończy jako kolorowa pomyjka na tarasie po tygodniu.

IP, czyli jedyny parametr, który naprawdę ma znaczenie

Na balkonie i tarasie oprawy dostają po uszach: deszcz pod kątem, mgła, rosa, piasek w wietrzne dni, łapy psa, ręce dzieciaków. Inne IP potrzebuje kinkiet pod dachem, a inne lampa stojąca na środku nawierzchni, którą zaleje przy pierwszej nawałnicy. Kurier Ostrowski słusznie zaznacza, że producent wie lepiej niż sprzedawca na targowisku – wystarczy sprawdzić kartę produktu, zanim przytwierdzimy sprzęt do ściany albo wbijemy go w donicę. Z praktyki planu: IP65 to absolutne minimum dla czegokolwiek, co stoi na otwartej przestrzeni. Pod zadaszeniem można zejść niżej, ale „niżej" nie oznacza „byle jaka obudowa z marketu za dwadzieścia złotych".

Girlandy, solary i świadomy kompromis

Girlanda świetlna to dekoracja, nie oświetlenie robocze – ładnie wygląda przy roślinach i balustradzie, ale nikt przy niej nie przeczyta menu ani nie dojrzy, co jest na talerzu. Solarne to wygoda: dzień ładuje, noc świeci, ale ich skuteczność leży i kwiczy na zacienionym balkonie, gdzie słońce zagląda raz na tydzień. Kto ma taki balkon, niech szuka innego rozwiązania albo pogodzi się z tym, że lampy będą świecić jak marne świeczki. Przy stole warto postawić na ciepłe światło – przytulne, nie oślepia siedzących naprzeciwko. Najważniejsza jest spójność barw: pięć lamp o pięciu różnych temperaturach to nie klimat, tylko dyskoteka, na którą nikt się nie pisał. Kinkiety sprawdzają się tam, gdzie nie ma miejsca na podłodze – zostają na ścianie i nie kradną przestrzeni ze stołu czy z donic. Na tarasie projektowanym od zera warto rozplanować punkty świetlne, zanim położona zostanie nawierzchnia. Później zostaje już tylko prowizorka z przedłużaczami i walka z cieniem.

A przy okazji – promocja, która może się przydać

Tymczasem, jak donosi 9to5Toys, zestaw dwóch inteligentnych lamp solarnych Nanoleaf Solar Garden Lights trafił właśnie na 25-procentową obniżkę. W pakiecie: odporna na warunki atmosferyczne obudowa z klasą IP65, elastyczna konstrukcja do wyginania pod własne rabaty i donice, dwie wysokości szpikulca do wyboru, jedenaście animowanych scen świetlnych oraz automatyczne włączanie po zmroku. Dla tych, którzy chcą koloru zamiast kolejnego nudnego kinkietu, to ciekawa opcja do rozważenia przy najbliższym zamówieniu – szczególnie jeśli balkon łapie słońce przez większość dnia, bo wtedy akumulator faktycznie ma czym się napić.